Zdjęcia ze spektaklu – Bóg mordu

Zdjęcia do tego spektaklu mogłem wykonać tylko podczas generalnych prób, które odbyły się z publicznością. Tkwiłem więc w jednym miejscu, z dwoma obiektywami – szerokim oraz tele. Oprócz tego niemile były widziane odgłosy migawki, a rozlegały się one tym głośniej, że w trakcie spektaklu nie ma w ogóle fragmentów muzycznych ani efektów dźwiękowych.

Bóg mordu

Bóg mordu, Marcin Kuźmiński, Rafał Dziwisz, Marta Konarska, Marta Waldera

Limitation is stimulation – to piękne zdanie, które warto powtarzać sobie w takich sytuacjach. W dodatku – wierzę w jego prawdziwość! Zupełnie inny to sposób pracy niż podczas zdjęć do Wyobraźcie sobie. Tam Andrzej Seweryn zagrał całe jedno przedstawienie, całą próbę, podczas której fotograf mógł dowolnie poruszać się po scenie i widowni. Wybitny aktor powiedział: jest to dla mnie normalne, że jestem fotografowany choćby na wyciągnięcie ręki.

Jednak zbyt rzadko reżyserzy i aktorzy doceniają konieczność wykonania dobrych fotografii przedstawienia. Zdjęcia są podstawą współczesnej reklamy przedstawienia, są bezkonkurencyjne wobec całych akapitów tekstu. Niestety, na zdjęcia przeważnie brakuje czasu, sił i uwagi.

Bóg mordu

Bóg mordu, Rafał Dziwisz, w tle Marta Waldera

Dwa zaprezentowane zdjęcia są częścią wystawy okołopremierowej. Zdjęcie do plakatu znajdziecie tutaj.

Bóg mordu, Yasmina Reza, reżyseria Marek Gierszał, scenografia Hanna Sibilski, reżyseria światła Peter Mayer. Teatr Słowackiego w Krakowie.

Zdjęcia ze spektaklu

Dziś ułożyłem zestaw zdjęć ze spektaklu. Ten spektakl długo nie dawał mi spokoju, powodował we mnie najróżniejsze odczucia. We mnie – nie jako widza, ale jako kogoś, kto uczestniczy w tworzeniu spektakli.

Kierownik PGR

Dariusz Starczewski jako Kierownik PGRu, spektakl Piotra Waligórskiego „Żeby cię lepiej zjeść”, Teatr Bagatela, Kraków

  • Na zdjęciu powyżej – interpretacja postaci. Kierownik PGRu w tym spektaklu nie stroni od łapówek, jego przeszłość zawiera sporo niechlubnych epizodów. To po prostu drań, szuja i oszust. Czarny pasek na twarzy Kierownika to barierka, element scenografii, znajdująca się na granicy sceny i widowni.

Podczas fotografowania skupiam się tworzeniu kadrów, sam przebieg akcji, spektaklu, nie ma większego znaczenia. Bardzo wpływa na mnie nastrój spektaklu, powstały nie tylko poprzez elementy wizualne – scenografia, światło, kostiumy, aktorzy, ale również takie jak tempo sceniczne, muzyka – czyli to, co trudno wprost zawrzeć na zdjęciach, ale niezmiernie wpływa na finalne zdjęcia.

To, czy spektakl sam w sobie mi się podoba, to kwestia oddzielna od fotografowania. Zdarza się, że na spektaklu, który trudno ocenić jako udany, powstają niesamowite zdjęcia. I odwrotnie – czasem świetny spektakl trudno przełożyć na zdjęcia. Chyba kluczową sprawą jest chęć dołożenia własnej, nieco innej wartości do spektaklu – poprzez fotografie. Czyli – niezależnie od samego spektaklu – stworzyć samodzielne dzieło, posiadające własną wartość.

Więcej zdjęć z przedstawienia

Fora fotograficzne

Po przerwie w aktywności na forach fotograficznych zapisałem się na www.obiektywni.pl. Zapisałem się dzięki namowie przyjaciółki, fotomodelki zresztą. Zapisałem się, bo podobno na tym forum doceniają solidną, uczciwą i konstruktywną krytykę.

Przyznam się, że rażą mnie punktowe systemy ocen fotografii, obecne również na obiektywnych. To jest coś wbrew subtelności, wrażliwości. Jak można zawrzeć jakiekolwiek wrażenia w… cyferce…? Trudno również oceniać zdjęcia na zasadzie – lepsze, gorsze, dobre, niedobre.

Śmieszą mnie skomplikowane zasady umieszczania zdjęć, komentowania, przyznawania ocen, służące podnoszeniu poziomu artystycznego, eliminacji zdjęć-gniotów i tak dalej. To jest półśrodek, proteza tego, co naprawdę powinno być. Ta zabawa niepotrzebnie trawi siły uczestników forów, odciągając uwagę od istoty fotografii.

Przeglądając komentarze do zdjęć trudno oprzeć się wrażeniu, że gdyby autorzy zastosowali się do większości tych krytyk, to ich zdjęcia straciłyby swoje najlepsze walory. Przypominają mi się słowa Pana Kleksa, z Akademii Pana Kleksa, skierowane do uczniów: Nie będę was uczył formułek, zasad. Ja po prostu pootwieram wam głowy i naleję do nich oleju.

No i właśnie. Czy tak się nie da?

(Nie)Prawdopodobieństwo.

Domowe szaleństwo. Ta noga z prawej strony zdjęcia należy najprawdopodobniej do Beniamina. To nie jest pewne, bo trudno prześledzić, co działo się tamtego dnia, a w domu mogły być obecne np. kuzynki. Oprócz daty, którą automatycznie zapisuje aparat, nie wiadomo, kto fotografował. Najprawdopodobniej (to słowo będzie się tu jeszcze powtarzać) zdjęcie zrobiła babcia. Lecz mogła to być każda osoba w domu, gdyż ten efekt powstał najprawdopodobniej przez przypadek, wskutek wyłączenia w aparacie trybu fotografowania z lampą. Najprawdopodobniej osoba fotografująca dostrzegła ów problem i próbowała mimo wszystko uzyskać coś na zdjęciu. Jest mało prawdopodobne, by tak ustawionym aparatem i w takich warunkach dało się pokazać wiele ale to, że widać oczy Sary – to już naprawdę sporo.

Pojęcie prawdopodobieństwa, jak również przez analogię – pojęcie nieprawdopodobieństwa, kiedyś w fotografii było obecne w dużo większym natężeniu, niż to ma miejsce dzisiaj. Dążymy do tego, aby wyeliminować przypadkowość, by rzeczywistość stała się przewidywalna. Począwszy od prognozy pogody, skończywszy na szacowaniu zysków w następnej pięciolatce. Dotyczy to również fotografii – chcemy otrzymywać dokładnie to, co chcemy. Lecz uporządkowanie świata i eliminacja przypadkowości odbija się negatywnie na kreacji. Im bardziej planuje się stworzenie tego czegoś nowego, tym mniej to coś okazuje się rzeczywiście nowe.

Bezbarwni ludzie

Zastanawiam się nad tym jak to się dzieje, że niektórzy ludzie wyglądają zupełnie niepozornie. Nie przyciągają uwagi otoczenia, są jakby „przezroczyści”, o „bezbarwnych” oczach, nie zwracającej uwagi twarzy. Dzieci czy dorośli – wiek nie ma znaczenia. Są dzieci, które przyciągają wyrazistością spojrzenia, twarzą wysyłającą pewne sygnały. Są inne, które wydają się nie promieniować niczego. Jak się ma ten wygląd do ich życia wewnętrznego, emocjonalnego…? Hipoteza robocza – wygląd nie świadczy o życiu wewnętrznym.

Ciekawe, gdyby zrobić serię zdjęć takim „bezbarwnym” z wyglądu ludziom. Wydaje się to zaprzeczeniem potocznego sensu fotografowania, bo przecież „zdjęcie powinno wyrażać coś”. Ale gdyby znaleźć ludzi, którzy nie wyrażają niczego, albo wyrażają minimalne minimum. Wydaje mi się to ciekawym eksperymentem fotograficzno-psychologicznym. Wziąć tych „najzwyklejszych”, ale czy rzeczywiście z niczym nie wyróżniającym się wnętrzem…?

Mechanizmy działające w ludzkich duszach są dla mnie fascynujące. Chyba nie mógłbym ich pomijać podczas fotografowania.

Dyskwalifikacja w World Press Photo

Jedno ze zdjęć, które otrzymało nagrodę w konkursie World zostało zdyskwalifikowane ze względu na niedopuszczalną obróbkę. Na stronie PetaPixel można przeczytać o tym wydarzeniu, wraz z komentarzem fotografa oraz zdjęciami.

Zdjęcie zdyskwalifikowane, fot. Stepan Rudik

Zdjęcie oryginalne, fot. Stepan Rudik

Na pierwszy rzut oka widać, że zdjęcie zdyskwalifikowane jest drobnym wycinkiem oryginału, oraz że zostało poddane dużej obróbce. Jednak nie kadrowanie ani zmiana obrazu na czarno-biały, ani dodanie ziarna i wyciemnień było powodem dyskwalifikacji, ale usunięcie drobnego fragmentu stopy między kciukiem a palcem wskazującym. Użyto narzędzia klonowania, które jest zabronione w reportażu.

Przykład ten skłania do zastanowienia nad reportażem, nad zasadami, jakie obowiązują w fotografii reporterskiej. Przecież kadrowanie może zmienić zasadniczo znaczenie zdjęcia, podobnie jak użycie narzędzia do wyciemnień pozwala na usuwanie elementów. Ale obydwa te zabiegi są dozwolone. I na zdrowy rozsądek właśnie te operacje zmieniły wymowę zdjęcie dużo bardziej niż to nieszczęsne klonowanie, za które Stepan otrzymał dyskwalifikację.

Uczciwość reporterska to kwestia wyczucia reportera, a nie napisanych gdzieś zasad. Konkluzja to nie jest nowa :-)

Źródła fotografii: http://www.petapixel.com/2010/03/03/world-press-photo-disqualifies-winner/

Zdjęcia – tak, poziom – niekoniecznie

W poczekalni do lekarza, w naszym małym miasteczku, oglądać można gazetkę ścienną ogniska Towarzystwa Krzewienia Kultury Fizycznej. Główna jej część to zdjęcia z maratonów, które odbyły się na ulicach, zdjęcia zespołów przed meczami i ujęcia z meczów siatkówki, koszykówki i tak dalej. Patrząc na te zdjęcia trudno opędzić się od refleksji, że fotografia… nie jest łatwą dziedziną.

Być może dlatego, że oglądając na co dzień zdjęcia z ogólnopolskich dzienników i tygodników, przyzwyczajamy się do fotografii, będących wynikiem nie tylko umiejętności fotografa związanych z obsługą sprzętu, kadrowaniem, refleksem, obróbką w komputerze, ale przede wszystkim – jego wiedzą na temat fotografowanych obiektów.

Wracając do gazetki ściennej. Oto biegnie człowiek, zawodnik, uczestnik maratonu. Zdjęcie pokazuje go, jak biegnie. I nic więcej.  Nic ponad to, co stoi w samym tekście. A przecież zdjęcie może powiedzieć o wiele więcej, niż dziesiątki słów. Na przykład – czy jest to lider, czy ostatni z biegnących, jaki dystans dzieli go od reszty, czy ktoś mu kibicuje, jak przeżywa swój bieg, na ile jest zmęczony, jak wygląda droga, która ma przebyć albo już przebył, jaka to miejscowość. Niewielkie detale, jak rodzaj budynków, mijane samochody, nawierzchnia, przechodnie – to wszystko składa się na obraz maratonu. Pytanie, czy fotografowi w ogóle przyszło do głowy, aby te elementy w kadrze próbować umieścić.

Pamiętam zdjęcie, na którym para młodych ludzi przyglądała się czemuś, co leciało wysoko na niebie. On, wyciągniętą ręką, kierował wzrok dziewczyny w górę. Pamiętam dyskusję nad zdjęciem, ponieważ tej uniesionej ręki nie było – fotograf z rozmysłem i „bezczelnie” ją usunął z kadru, koncentrując się na twarzach tej pary. Ta „obcięta” ręka, była gwoździem krytyki. Ale przecież istota zdjęcia kryła się w ich twarzach – zafascynowanych obserwowanym zjawiskiem.

Współczesne media nie mogą się obejść bez obrazków, ich natłok jest już codziennością. Wszyscy potrzebują zdjęć, ale ciągle bardzo niewielu potrzebuje zdjęć dobrych, ba, niewielu zdaje sobie sprawę, na czym owa jakość może polegać. Przeważnie – utożsamiana jest z mocnym kontrastem, kolorem i ostrością.