Exhibition

photo by Tomasz Cichocki

A photo from the exhibition. Paweł Głowacki – theatre critic, Jan Nowicki – actor, Michał Kościuk – actor, and me.  Zdjęcie z wystawy. Paweł Głowacki – krytyk teatralny, Jan Nowicki – aktor, Michał Kościuk – aktor, i ja.

Zrozumieć fotografię

Do mojej skrzynki pocztowej trafiła oferta kursu „Zrozumieć fotografię” organizowanego przez Światobrazu sp. z o. o. Przeglądnąłem program oraz wszelkie informacje, dostępne zanim wyśle się zgłoszenie wraz z danymi teleadresowymi. Powstało we mnie wrażenie, że tytuł kursu nie ma wielkiego związku z programem, który jest „techniczny”. Oczywiście, zyskuje się wiedzę na temat jak poszczególne parametry oraz elementy wpływają na wygląd zdjęcia, ale od tego do zrozumienia fotografii jest jeszcze bardzo daleko. To tylko taka drobna uwaga dla tych, którzy wzięliby na poważnie tytuł.

W przypadku każdego kursu koniecznie trzeba zwrócić uwagę na to,  kto bierze w nim udział od strony instruktorów. Zwłaszcza, kiedy chodzi o kwestie wybiegające poza techniczną stronę fotografii – wchodzące w sferę idei, przesłania, osobowości, konsekwencji, różnorodności i wrażliwości. A one dotykają istoty wyrażenia „zrozumieć fotografię”. Aby je choć trochę poczuć, potrzeba szczególnej osobowości i wrażliwości instruktora. Nie wystarczą zapewnienia, że „przy tworzeniu materiałów wykorzystaliśmy wiedzę znanych fotografów zawodowców”. Chodzi o interakcję z nauczycielem. Jeśli jej brak, to warto rozważyć pójście do księgarni, gdzie można przeglądnąć każdą książkę od okładki do okładki i zdecydować, czy chcemy ją kupić.

Update about my work

A couple of days ago I had a week without taking my camera into my hand. But it doesn’t mean I was not working with photos. On the contrary – I’m going through my archive, setting keywords and descriptions. I’m copying photos from DVDs into hard drive. Finally I’m saying good bye to my previous way of storing my work.

Looking at photos I can see the change of the world that is surrounding me. For instance – you will not see such a coachman on the Main Market Square in Cracow any more. Now there are beautiful women nicely dressed.

A coachman on the Main Market Square in Cracow, February 2005

Also some reflections about my photographing appear. I think it was more spontaneous and careless in the past. Today I’m calculating: is it worthy to photograph this or that, what a use I would do with a photo… I was taking some interesting photos but many times I was not conscious of that. Along with discovering photography in myself some mystery disappears, this mystery that pushed me up for taking photos.

Right now I’m waiting for my computer system to be updated. The program I store photos ceased to repond due to system updates I have done today. What is little scaring – the fact that updating, for example, from version 3.2.1 to 3.2.2 I have no way back. The updated database will not work with previous version of the program. There is possible only the way on, keeping the faith that the huge company where I have bought the software, will not leave me alone one day.

Krytyka sztuki

W Fotografii nr 33/2010 znalazłem artykuł Witolda Kanickiego pt. „Zmierzch Pałacu Krzysztofa Zielińskiego”. W tego typu tekstach, czyli w tekstach krytycznych w ogólności, zniechęca mnie zasadniczy kontrast pomiędzy dziełem a tekstem krytycznym. Zamieszczonych kilka zdjęć Krzysztofa Zielińskiego z serii Pałac objawia znaną już nam, subtelną, lecz o szczególnej sile, poetykę obrazu. Tej poetyki, która dla mnie jest najważniejszą cechą fotografii Zielińskiego, brak w tekście. Doszedłszy do akapitu, w którym zaczyna się rozpatrywanie „teoretycznej koncepcji ruin”, przerwałem czytanie zastanawiając się, czy przypadkiem tu czegoś nie rozumiem.

Te rozmyślania znów wiodą mnie do stwierdzenia, że artysta i krytyk stoją na dwóch przeciwstawnych biegunach, i że jeśli już ktoś próbuje je łączyć, to w danym momencie nie może być jednocześnie i jednym i drugim. Ciekawe, że opisy wystaw, jak np. te na Polskim Portalu Kultury, bardzo rzadko są w stanie mnie zachęcić do ich obejrzenia. Jak na przykład tutaj, gdy tekst rozpoczyna się rzucanymi ex cathedra, z niebywałą łatwością stwierdzeniami, do których ich twórcy dochodzili może i przez całe życie.

Zadziwiające, że tekst krytyczny tak niewiele jest w stanie powiedzieć o dziele, które próbuje analizować, a często – im bardziej analizuje, tym bardziej się od niego oddala, a nawet spłaszcza i trywializuje.

Czyżby krytyk, na zawsze skazany na tę ułomność krytyki, że pozostanie ona pomniejszą towarzyszką twórczości, próbując jednak przeciwdziałać temu stygmatowi, popełnia ten podstawowy i dyskwalifikujący go błąd. Bo twórczość to nie intelektualizm, lecz eksplozja emocji dla której intelektualizm może być tylko instrumentem ich ujścia.

W służbie przypadku

Kiedyś zdjęcia ze spektaklu wykonywano na specjalnej próbie, zwykle – po trzeciej próbie generalnej. Fotograf wybierał sceny i ustawiał aktorów, zgodnie z notatkami, które robił na próbach wcześniej. Miał do dyspozycji oświetleniowca, który modyfikował światło zgodnie z potrzebami fotografa oraz wymaganiami kliszy.

Teraz czas uległ kompresji, i jeśli możliwe jest zrobienie zdjęć w trakcje akcji, to reżyserzy z dezaprobatą słuchają propozycji poświęcenia części próby na zdjęcia. Lecz ta sytuacja ma swoje pozytywne strony. Jest bowiem coś szczególnego w fotografiach zrobionych w trakcie akcji, i zawsze one różnią się od scen ustawianych, nawet jeśli aktorzy wkładają maksimum wysiłku, by być naturalnymi. Zresztą, te wysiłki czasem powodują odwrotny efekt.

Intymność

Intymność, na zdjęciu Dominika Bednarczyk

Nawet takie zdjęcia, jak to. Wydaje się, że z łatwością można je zaaranżować, ale jestem przekonany, że w tej prostej sytuacji, lecz ustawionej, nie osiągnęlibyśmy takiego efektu.To przekonanie wynika z realiów teatralnych, sposobu prowadzenia prób, możliwości współpracy fotografa. Zdjęcia zrobione z akcji są bezkonkurencyjne szczególnie w tak delikatnej materii jak ekspresja postaci, uwidaczniająca się w twarzy oraz całym ciele.

To zdjęcie ma charakter symboliczny i mówi bardzo dużo o istocie spektaklu, a znaczenie mają tutaj przede wszystkim tak „drobne” detale jak wyrazy twarzy obu osób, sposób ułożenia ich ciał, ekspresja w nich zawarta. Sam chwyt polegający na zestawieniu cienia z rzeczywistą postacią ma charakter tylko ramowy, ogólnej formy, pomysłu, który został jednak wypełniony bardziej szczegółową treścią.

Znów pytanie, które już tutaj wcześniej sobie zadawałem. Ponieważ podobne zdjęcia nie powstają w sposób w pełni kontrolowany. Są one wynikiem szczęśliwego złożenia się wielu czynników, również tego, że fotograf rzucił w tamtą stronę okiem (bo jest to drobny wycinek większej sceny, pochodzący z ostatniego planu), nakierował szybko obiektyw i akurat trafił. Czy mogę zatem to zdjęcie przypisać sobie? Formalnie – tak, ponieważ to ja trzymałem aparat i nacisnąłem spust. Ale tak naprawdę…?

Hanif Kureishi, Intymność,
reżyseria: Iwona Kempa,
Teatr Słowackiego w Krakowie