| From the series Somehow I’ll find my way home |
Z serii Szukam drogi do domu |
Category Archives: Impresje
Blog
Tak ma być, nie inaczej
Wspominam czasami słowa jednego z moich nauczycieli fotografii, że stworzona fotografia, która jest dziełem, odciskiem autora, ma tylko jedną wersję. Ma być dokładnie taka, jaka powinna być – jak ją czuje autor. Być może ktoś inny powiedziałby – należy z tej lub innej strony przyciąć, należało przesunąć się w lewo lub w prawo, podejść bliżej albo odejść… i tak dalej. Ale z biegiem czasu, dochodząc do pewnej wprawy w wyrażaniu własnych odczuć, zaczyna się być pewnym – chcę dokładnie tak i nie inaczej. I jednocześnie zaczyna się dostrzegać te minimalne detale, elementy i różnice u innych fotografów. I jednocześnie – poszukuje się własnej drogi, również drogi wyzwolenia od konwenansów, kiczu, przypodobywania się komuś.
Pisząc o tym z punktu widzenia fotografa, który lubi notować kadrem własne, żywe, bieżące wrażenia, z punktu widzenia reportażysty – ten właściwy kadr powstaje podczas naciśnięcia spustu migawki. To fantastyczne, że możliwe jest zjednoczenie wnętrza fotografa z całym jego warsztatem, który posiadł, by móc oddać odczucie chwili.
Na zdjęciu powyżej – znak mógłby zajmować większą część kadru, albo mniejszą, mógłby być z prawej, lewej, na dole, na górze… Niesamowity jest np. moment kiedy odkrywa się, że każde miejsce kadru niesie inny ładunek emocji i znaczenia. Ze istnieją dziesiątki i setki odcieni wzajemnych relacji elementów w kadrze, a to, że wybieram właśnie ten – oby było to świadome, z pełnym przekonaniem.
Idąc na spacer fotografuję to, co mnie interesuje, bez zastanawiania się, komu to pokażę, czy komuś będzie się podobać lub czy zrozumie. To świetne ćwiczenie na docieranie do samego siebie – własnych wrażeń i sposobu ich przedstawienia. Np. podczas sesji reklamowej twórca oddaje swoje możliwości na usługi klienta. A na spacerze – na usługi własne, co wcale nie musi być prostsze do zrealizowania.
Dobrego dnia!
Oddział dziecięcy
Osiem zdjęć – wrażenia z pobytu na oddziale dziecięcym. Atmosfera miejsca, małe ćwiczenie z wyrażania, zresztą nie tyle ćwiczenie, co potrzeba wyrażenia, ot po prostu.
Koszykówka
Zestaw zdjęć, który leżał gdzieś na boku. Czy wymaga komentarza…? Komentować można zawsze i wszystko. Można na przykład tak – w koszykówce to nie piłka jest najważniejsza, ale owo zawężenie świadomości, które powstaje u grających. Przechodzą oni w inny świat, niedostępny tym, którzy pozostają na widowni. Wychodząc na parkiet (boisko, tor saneczkowy, skocznię narciarską i tak dalej), przechodzą do innego wymiaru.
Pełny zestaw siedmiu zdjęć można zobaczyć tutaj.
MDK
Zdjęcia z Młodzieżowego Domu Kultury na Alei 29 listopada w Krakowie.
Przyznam szczerze, że to rodzaj widoku, który mnie urzeka, choć niezbyt potrafię powiedzieć, dlaczego. Otóż nie mam problemu zapisać tutaj wielu zdań i rozwijać myśli uzasadniających. Jednak tak, jak pisałem o fotografii oraz krytyce tej fotografii, opisywanie niszczy materię zdjęcia. Może tylko określenia: optymizm, siła młodości, beztroska sztuki.
Dno
(Nie)Prawdopodobieństwo.
Domowe szaleństwo. Ta noga z prawej strony zdjęcia należy najprawdopodobniej do Beniamina. To nie jest pewne, bo trudno prześledzić, co działo się tamtego dnia, a w domu mogły być obecne np. kuzynki. Oprócz daty, którą automatycznie zapisuje aparat, nie wiadomo, kto fotografował. Najprawdopodobniej (to słowo będzie się tu jeszcze powtarzać) zdjęcie zrobiła babcia. Lecz mogła to być każda osoba w domu, gdyż ten efekt powstał najprawdopodobniej przez przypadek, wskutek wyłączenia w aparacie trybu fotografowania z lampą. Najprawdopodobniej osoba fotografująca dostrzegła ów problem i próbowała mimo wszystko uzyskać coś na zdjęciu. Jest mało prawdopodobne, by tak ustawionym aparatem i w takich warunkach dało się pokazać wiele ale to, że widać oczy Sary – to już naprawdę sporo.

Pojęcie prawdopodobieństwa, jak również przez analogię – pojęcie nieprawdopodobieństwa, kiedyś w fotografii było obecne w dużo większym natężeniu, niż to ma miejsce dzisiaj. Dążymy do tego, aby wyeliminować przypadkowość, by rzeczywistość stała się przewidywalna. Począwszy od prognozy pogody, skończywszy na szacowaniu zysków w następnej pięciolatce. Dotyczy to również fotografii – chcemy otrzymywać dokładnie to, co chcemy. Lecz uporządkowanie świata i eliminacja przypadkowości odbija się negatywnie na kreacji. Im bardziej planuje się stworzenie tego czegoś nowego, tym mniej to coś okazuje się rzeczywiście nowe.
Nastrój dworca
Wracając autobusem po pracy do domu (kilkadziesiąt kilometrów), a jeszcze idąc na dworzec – jakaś siła pchała mnie do aparatu. Fantastyczne, kiedy można fotografować kompletnie co się chce i jak się chce – bez żadnego narzuconego szablonu, wymagań, oczekiwań. Radosna twórczość! „Cóż w tym szczególnego” – ktoś powie. I właśnie o to chodzi – że nic. Wreszcie chodzi o to, żeby zrobić coś „nic szczególnego”. Nawet nie próbując wyzwalać się z własnych schematów, nie odkrywać niczego, nie próbować „wyłączać myślenia”, ani go „włączać”.
To, co mnie pociąga, to szczególny nastrój związany z podróżowaniem busem, szczególnie zimą. Swiat zupełnie inny niż ten w MPK, nie porównując już zupełnie np. do samochodu. Nastrój krakowskiego „Regionalnego Dworca Autobusowego”, jego dolnej, ponurej platformy, gdzie czuć się można jak pod betonową zaporą wodną, tworzą nie tylko obrazy, ale i odgłos parkujących pojazdów odbijający się echem od ścian. Ludzie, tkwiący w autobusie, w półmroku. Samotni – jakby zmartwiali. W towarzystwie – rozgadani.
Nie wiem, czy do czegoś użyję tych zdjęć. Może kiedyś do zestawu Samotność w tłumie.
















