Portret gościa

Daniela jest naszym gościem w domu od kilku dni. Jej twarz oraz uczucia, które na niej się pojawiały, nie przechodziły obok mnie obojętnie. A jednak te dwa zamieszczone poniżej zdjęcia nie odzwierciedlają tego, co widziałem. Bo to jest rodzaj sytuacji, w której aparat nie jest pożądanym narzędziem w układaniu kontaktu. Zastosowany wobec kogoś, kto jest u nas po raz pierwszy, i jest bardzo emocjonalną osobą, jest czymś topornym, jak zimny metal rozdzielający dwie żyjące tkanki. Dlatego te zdjęcia pretendują raczej do portretu pozowanego, w którym więcej jest pozy, choć nieco i trochę osobowości pozostało.

Daniela 1

Patrząc na te zdjęcia pomyślałem, że właśnie teraz widać, że fotografując nie trzeba się spodziewać odzwierciedlenia rzeczywistości. Wręcz trzeba się pogodzić i świadomie dążyć do tego, by zdjęcie żyło swoim, oddzielnym życiem. Czy Daniela tak wyglada, taka jest, jak próbują sugerować to te zdjęcia? Nie.

Daniela 2

Wolę to pierwsze, jest nieco mniej szablonowe, zawiera więcej jej osoby. Drugie to typowe, często powtarzane ustawienie. Zdjęcie zrobione obiektywem 50mm, twarz ustawiona na wprost okna, bez flesza. W komputerze – zamiana na czarno-białe metodą mieszania kolorów RGB, rozjaśnienie za pomocą krzywych oraz zwiększenie kontrastu przez highlights & shadows. No i pamiętam, że brwi oraz usta, zdaje się, przyciemniłem narzędziem burn, a oczy nieco rozjaśniłem przez dodge.

Człowiek w relacji z miejscem

Zdjęcie jest efektem szkiców tworzonych pod kątem ujęcia tego niecodziennego miejsca w relacji z człowiekiem. Kaplica św. Kingi jest chyba najbardziej efektownym miejscem trasy turystycznej Kopali Soli „Wieliczka”. Zdjęcia tej komory przedstawiają ogromne solne żyrandole i wielką przestrzeń. Jednak istnieje również osobiste przeżycie, fascynacja, która gościom każe zatrzymać się choć na chwilę.

Odkrywanie

Pamiętam, że dziewczynka stała tam przez dłuższą chwilę, a ja nie mogłem się zdecydować. Nie miałem przy sobie statywu ani możliwości korekty padającego światła, gdyż byłem przygotowany tylko na szkice aparatem. Jednak zdjęcie powstało, a jego wymowa sprawiła, że znalazło swoje miejsce w kontekście wystawy. Dlatego zachęcam ciągle – jeśli widzisz coś, co chcesz sfotografować, a może nie wiesz dlaczego chcesz, może Cię ten obraz do końca nie przekonuje, może nie jesteś przygotowany technicznie. A jednak zrób zdjęcie.

Zdjęcie stało się częścią wystawy Ukryty wymiar, jaką Kopalnia Soli „Wieliczka” prezentuje obecnie w Brukseli na Place de l’ Albertine w dniach od 25 maja do 12 czerwca 2011. Fotografia zamyka część zatytułowaną Wielkie Odkrywanie, która jest poświęcona indywidualnym doznaniom każdego z miliona turystów, jacy rocznie odwiedzają kopalnię.

Portret

Tę twarz znam od dwunastu lat. Zapewne prawie nikt z Was nie zna tej twarzy tak, jak ja. Dlatego pojawia się pytanie – co widzicie w niej Wy, a co ja. To pytanie często pozostaje zagadką, czasem zupełnie nie interesuje twórców, lecz mnie jednak interesuje, intryguje i wręcz niepokoi. Jest to element nieuchwytny, nad którym trudno zapanować, wynikający nie tylko z różnej znajomości tematu, ale i z odległości w czasie i przestrzeni – między aktem tworzenia a odbiorem. Tej odległości nie ma w sztukach interaktywnych, w muzyce, teatrze, gdyż tam twórca i odbiorca odnajdują wspólną drogę (lub nie odnajdują jej) dokładnie w tym samym momencie, następuje porozumienie (lub nie następuje), i obie strony wiedzą i czują, czy to porozumienie nastąpiło. Mnie, jak się zdaje, mniej interesuje po prostu wyrzucanie z siebie wrażeń i treści, bardziej – czy znalazł się partner, z którym nawiązała się nić porozumienia.

Piotr Różański, aktor.

Koszykówka

Zestaw zdjęć, który leżał gdzieś na boku. Czy wymaga komentarza…? Komentować można zawsze i wszystko. Można na przykład tak – w koszykówce to nie piłka jest najważniejsza, ale owo zawężenie świadomości, które powstaje u grających. Przechodzą oni w inny świat, niedostępny tym, którzy pozostają na widowni. Wychodząc na parkiet (boisko, tor saneczkowy, skocznię narciarską i tak dalej), przechodzą do innego wymiaru.

Koszykówka

Koszykówka

Pełny zestaw siedmiu zdjęć można zobaczyć tutaj.

Zdjęcie po zdjęciach

Po skończonej próbie scena pustoszeje, zostają na niej może tylko pracownicy techniki, żeby coś poprawić, zmienić, jeśli trzeba. Fotograf też pakuje swoje zabawki, upycha w plecaku, sprawdza, czy któraś nie zawieruszyła się między rzędami foteli. Ale oto jakiś człowiek bierze jeden z rekwizytów i… zaczyna latać. Wielki ptak zatacza koła, szybuje na giętkiej tyczce pod szczyt okna scenicznego, na tle ogromnego ekranu. Czy to test? Może próba kolejnej wizji spektaklu? Albo powrót do dziecięcego świata i chwila zapomnienia. A może wszystko to naraz. Bo tym człowiekiem jest sam reżyser przedstawienia Czarnoksiężnik z krainy Oz.

Jarosław Kilian, reżyser, po skończonej próbie

Lyman Frank Baum, Czarnoksiężnik z krainy Oz, scenariusz i reżyseria Jarosław Kilian, Teatr Słowackiego w Krakowie.

Podsumowanie

Dziękuję Wam za opinie :-) To bardzo ciekawe czytać wrażenia różnych osób na temat zdjęć tak niewiele się różniących.

Powtarzają się zdania, że fot. 4 jest najbardziej tajemnicze, choć ta tajemniczość nie każdemu się podoba. Powtarza się też opinia o widocznym zmęczeniu tancerki na fot. 3, oraz że jest to zdjęcie najmniej ciekawe.

Z Waszych opinii widać jak ważną rolę na zdjęciu odgrywa wyraz twarzy. Nawet drobna zmian ekspresji jest zauważalna i nadaje ton, atmosferę całemu zdjęciu. Twarz ludzka, ujęta w kadrze, jest chyba najsilniejszym elementem przyciągającym uwagę, wskutek czego – tworzącym aurę emocji obrazu. Pozbycie się twarzy, jak na fot. 4 sprawia, że natychmiast wzrasta rola pozostałych elementów, a obraz staje się anonimowy, tajemniczy. Wyraz twarzy, zdaje się, przesądza o wyborze fot. 1 przed 3.

Lecz bardzo prawdopodobne, że wrażenie zmęczenia twarzy na fot. 3 jest wynikiem jego porównania ze fot. 1. Ciekawe, czy gdybyśmy oglądali tylko fot. 3, to też odebralibyśmy tę twarz w ten sposób? Myślę, że raczej nie. Fotografia jest bardzo wrażliwa na kontekst, w jakim zostaje umieszczona. Z pewnością gdyby obok fot. 3 ustawić zdjęcie, na którym tancerka jest wyraźnie zmęczona, to obecne zdjęcie odebralibyśmy jako dość żywe.

Niemniej jednak te dwa zdjęcia 1 i 3 to najprostsze ujęcie tancerki, w postaci takiej, jaką ją oglądamy na scenie. Zaś fot. 2 i 4 pokazują więcej, wykorzystując możliwość fotografii do zatrzymania ruchu. Takich obrazów nie jesteśmy w stanie dostrzec okiem, ponieważ trwają ułamek sekundy i są otoczone przez feerię szybko zmieniających się kształtów i barw. Dopiero zatrzymane na fotografii – zaczynają żyć swoim życiem – w naszej świadomości. A zatem – zacząć wydobywać skojarzenia, emocje.

A teraz spróbujmy odwrócić problem -  zapytać nie o to, które zdjęcia najbardziej się podoba, ale np. które z nich najlepiej obrazuje Wasz obecny stan. Oczywiście w przypadku tych czterech zdjęć nie mamy wielkiej możliwości wyboru, ale to pytanie otwiera zupełnie inną drogę – do sposobu wyrażania siebie poprzez obraz. Podmiotem staje się nie obiekt fotografowany, ale fotograf, który poprzez to, co i jak fotografuje, stara się wyrazić siebie. Czy to nie zaczyna być ciekawe? :-)

To na koniec – jedno zdjęcie w rodzaju „wyraź siebie” ;-)

ja w tej chwili

Wasza opinia

Proponuję mały eksperyment. Oto cztery zdjęcia tej samej tancerki zrobionych podczas koncertu zespołu Cygańskie Gwiazdy. Popatrzcie na nie i spróbuje określić:

  1. jakie uczucia i skojarzenia wywołuje w Was każde z nich
  2. które jest dla Was najbardziej interesujące

Ja również się zastanowię i w kolejnym wpisie zrobimy podsumowanie.

Tancerka fot. 1

Tancerka fot. 2

Tancerka fot. 3

Tancerka fot. 4

Rodzina smoków

Bądźcie z nami!

Zdjęcie wykonane podczas corocznego programu organizowanego przez Stowarzyszenie Pomocy Niepełnosprawnym „Bądźcie z nami”, Teatr Bagatela, 28 kwietnia 2009. Istotą programu są występy sceniczne zespołów dzieci niepełnosprawnych ze szkół integracyjnych. W spektaklach wraz z dziećmi biorą udział ich opiekunowie, a widowiska są starannie przygotowane – z oprawą muzyczną, scenografią i kostiumami. Tutaj – mała rodzina smoków.

Orkiestra

Fantastyczna opowieść z VII Photo Agency.W kraju zniszczonym wojną i korupcją, w Kinszasie – orkiestra, mająca próby pod płotami, w ruinach. Muzycy sami kupują instrumenty, naprawiają stare. Za grę nie otrzymują żadnego wynagrodzenia.

Trombonists practice in the back yard of the Kambangist church for their recital on the June 28 to commemorate independence day, in Kinshasa.

Adres eseju: http://www.viiphoto.com/showstory.php?nID=1032, VII Photo Agency

Więcej słów jest zbędnych, zachęcam do obejrzenia całego eseju. Marcus Bleasdale opowiedział o orkiestrze z nadzwyczajnym uczuciem, bez fajerwerków, efekciarstwa. Temat jest tu nadrzędny, a nie umiejętności warsztatowe fotografa. Pokazują one esencję muzyki jako nieziemskiego towarzysza w niedoli.

Patrz!

Fascynują urzekające zdjęcia zachodów słońca, zielonych parków, kolorowej jesieni, kwiatów. Fotografie uśmiechniętych dzieci, dziewcząt, pięknie wyrzeźbionych twarzy staruszków. Zdjęcia mknących, lśniących samochodów, produktów w katalogach i reklamach, zatopionych w kunsztownie wypracowanym świetle.

Fascynują – wzbudzają najlepsze emocje i jednocześnie chęć tworzenia. „Czy ja też tak potrafię?” Kupujesz sprzęt, podglądasz lepszych od Ciebie, zgłębiasz warsztat. I coś zaczyna w końcu wychodzić. Wreszcie – umiesz robić właśnie takie urzekające zdjęcia – zachodów słońca, kolorowej jesieni, uśmiechniętych dzieci…

Zaczynasz się zastanawiać. Czy moje fotografie mają być takie jak setki, tysiące zdjęć umieszczonych już dawno na fotograficznych forach internetowych, agencjach fotograficznych i stockach zdjęć do pobrania…? Czy  na tym kończy się fotografowanie? Czy można coś więcej?

Można. Trzeba wrócić do początku – do patrzenia. Czyli do jednego z najbardziej przyjemnych i jednocześnie – pierwotnych ludzkich zajęć ;-) Dopiero patrząc można mieć nadzieję, że dostrzeże się cokolwiek. A najlepiej – coś, czego nikt jeszcze nie zobaczył. Bo o ile wszyscy patrzą w zasadzie tak samo, to każdy może dostrzec coś innego. W tym tkwi nadzieja na niezwykłość, unikalność naszych fotografii.

To pierwszy wpis na tym blogu i jednocześnie – manifest. Fotografowie – nie rezygnujcie z patrzenia! Prostym, niemal dziecięcym wzrokiem, bez uprzedzeń, szkodliwych okularów. Idźcie za tym, co zobaczycie, szczególnie, kiedy prowadzi to w stronę przeciwną niż wszyscy.

Fotografia to domena ludzi dojrzałych (cytat: Zbigniew Łagocki). Spostrzeganie wynika z wiedzy o świecie i przeżytych doświadczeń. Dlatego nie będzie tu o tym, jaki aparat czy obiektyw kupić, nie będzie fascynacji sprzętem. Będzie o tym, co czasem może wydawać się zupełnie z fotografią nie związane…

(Zainspirowane Tomaszem Tomaszewskim)