Przeglądając zdjęcia

Przeglądając zdjęcia, bo co jakiś czas niestety trzeba przeglądać, zresztą, tak by wypadało, skoro już robi się zdjęcia, wybiera, a nawet archiwizuje… Tak więc przeglądając zdjęcia, to w zależności od celu przeglądania, nastroju, pogody, układu gwiazd i setek innych czynników, o których nie mamy pojęcia, działają one na mnie, albo nie działają. Jedne tak, inne inaczej, jeszcze inne – w ogóle. To okazja spojrzeć z dystansu, jakby to nie mój palec naciskał wtedy spust, jakbym to nie ja tam był.

Nie wiadomo więc dlaczego i jak to się stało i jak się dzieje, że akurat to a nie inne zdjęcie, akurat teraz, robi jakieś wrażenie. Oto zdjęcie ze spektaklu Othello.

Poruszyło mnie to niezdecydowanie, zatrzymanie w ruchu mężczyzn wobec szaleńczego zapamiętania się w tańcu kobiety, której oni wszyscy trzej pożądają. Dystans jaki ich dzieli oraz to, że pozostają z boku, w cieniu, podczas gdy ona w centrum, w świetle, wzmacnia uczucie nieosiągalności. Wśród nich Otello, w czarnym kostiumie, choć jest jej mężem, również znajduje się daleko; zresztą jest to moment w spektaklu, od którego ci główni bohaterowie zaczną się od siebie emocjonalnie oddalać.

Tyle przelotnych refleksji, powstałych podczas przeglądania archiwum zdjęć.

Othello, reżyseria Maciej Sobociński, Teatr Bagatela. Na zdjęciu Urszula Grabowska, Marcin Sianko, Marcel Wiercichowski, Michał Kościuk.

Po Miesiącu Fotografii

Miesiąc fotografii w Krakowie minął. Ogrom zdjęć do obejrzenia, w najróżniejszej formie prezentacji, tematyce, ujęciu tematu, nie może nie pozostawić śladu, refleksji. Największe zagęszczenie dzieł miało miejsce na wystawie Aktualizacja, zaprezentowanej na ul. św Tomasza. Aktualizacja, czyli przegląd fotografii, tym razem – brytyjskiej.

Nie mogłem obronić się przed wrażeniem, że ponieważ wszystko zostało już sfotografowane, to miejsca dla mnie w fotografii już nie ma. A gdyby nawet nie zostało sfotografowane, to dołożenie czegoś nowego do tego stosu obrazów, nie ma większego sensu, bo czyż będzie ktoś miał ochotę lub zacięcie, aby to jeszcze oglądać. Wniosek to nienowy, ale w swojej sile, w pewnych okolicznościach, dojmujący.

Na szczęście ktoś potrzebuje jeszcze zwykłych zdjęć, nazwijmy je zwykłymi, choćby jak te z imprezy okolicznościowej dużej firmy, pikniku, obfitującego w atrakcje jak zjazd na linie, quady, łódki, strzelanie z łuku i wiatrówki oraz zajadanie się kiełbaskami zapijanymi piwem. Bez kompleksów, dywagowania, zastanawiania się na każdym kadrem – słowem – na luzie, popełniłem taki oto zestaw zdjęć, który obejrzawszy na spokojnie, zachwyca mnie szczerością – zarówno fotografowanych ludzi jak i moją – przed samym sobą. (Z oczywistych względów nie mogę tego zestawu zaprezentować)

Tak kojąco podziałał na mnie Miesiąc Fotografii.