Korczak, perkusja i dwie Polski

Jak podał portal tvn24.pl biskupi przyjęli dokument określający dokładnie, jakich instrumentów należy a jakich nie należy używać podczas liturgii w kościołach. Normy są wprowadzane w celu podniesienia poziomu artystycznego i połączenia treści i nastroju liturgii z odpowiednim rodzajem muzyki.

Ciekawe jest dążenie człowieka do wprowadzania coraz bardziej szczegółowych zasad i reguł, które narzuca sam sobie, albo innym. W Księdze Rodzaju (1, 28) – człowiek miał „panować nad rybami morskimi, ptactwem powietrznym i nad wszystkimi zwierzętami”. Wygląda na to, ze realizacja panowania dobywa się właśnie poprzez wprowadzanie regulacji. Bo jak panować bez wprowadzania nakazów, zakazów, ograniczeń?

Nic więc dziwnego, że rozrastają się zbiory reguł. Ponieważ sam człowiek tworzy kolejne przestrzenie otaczającego świata, potrzebne są następne regulacje, np. w systemach społecznych, komunikacji, ekonomii, gospodarki. Dlaczego więc mechanizm ten nie miałby dotyczyć dziedzin takich jak kultura czy religia? W szczególności – dlaczego np. nie wymienić z nazwy instrumentów, które mogą zostać użyte podczas nabożeństwa? Na przykład perkusja nie może.

W naturalny sposób wydaje się też, że im bardziej szczegółowo uporządkujemy rzeczywistość, tym będzie bardziej przewidywalna, bezpieczna, odpowiadająca założonym, szczytnym celom, bardziej uduchowiona, bardziej święta. Bo czy pobożność, świętość nie polegają na ścisłym przestrzeganiu reguł?

Czy tworzenie coraz bardziej szczegółowych reguł to jedyny sposób panowania światem?

Jezus, kiedy objawia się jako nauczyciel, okazuje się wywrotowcem i buntownikiem, sprzeciwiającym się zastanemu systemowi władzy, głównie religijnej. Protestuje przeciwko prawu, którego coraz bardziej szczegółowe przepisy przerosły możliwości percepcji i realizacji przez zwykłego człowieka. Co więcej, powodowały powstawanie absurdów takich, jak np. zakaz leczenia człowieka w dzień siódmy i na jego podstawie – oskarżenia o kontakty z Belzebubem.

W postawie Jezusa uderza proklamacja wolności, sumienia, zwykłego rozsądku. Jest więc lepszy sposób „czynienia sobie ziemi poddaną”, niż wydawanie coraz szczegółowszych instrukcji, które w pewnym momencie zaczynają najzwyczajniej krzywdzić ludzi, tłamsić szlachetną mniejszość, dławić to, co piękne, ale nie mieści się w sztywnych ramach powszechnie, globalnie przyjętych norm.

Na ślad tych dwóch sposobów postrzegania natrafić można w książce Janusza Korczaka „Jak kochać dziecko”. Oto fragment z rozdziału 36:

„Nawet uczciwi lekarze mieć muszą dwie miary postępowania: u rozumnych rodziców są przyrodnikami, mają wątpliwości, przypuszczenia, trudne zagadnienia i ciekawe pytania; u nierozumnych są oschłymi guwernerami, stąd dotąd i znak paznokciem na elementarzu. »Co dwie godziny łyżeczka, jajeczko, pół szklanki mleka i dwa biszkopciki«”

Wydaje się więc, że przynajmniej na razie, tryb wydawania instrukcji jest nieunikniony, ponieważ istnieje niemała grupa ludzi, która się go najzwyczajniej domaga. Możliwe, że analiza Korczaka ma swoje ciągle aktualne odniesienie do dwóch części tego samego narodu, w którym przyszło nam żyć. Jednych fascynują trudne zagadnienia, ciekawe pytania, nie boją się przypuszczać, a nawet wątpić. Drudzy oczekują wskazującego palca guwernera i „znaku paznokciem w elementarzu”.

Pewna myśl na temat “Korczak, perkusja i dwie Polski


  1. Niedawno w publikatorach pojawiła się samokrytyka pewnego księdza – kulturysty, że : nigdy już, przenigdy nie weźmie udziału w tych tam różnych kulturystycznych zawodach, popisach i „kongresach”. Oświadczenie najwidoczniej nakazane księdzu przez władzę zwierzchnią kościelną. Z drugiej strony mamy manipulację (najprawdopodobniej) pewnego nieortodoksyjnie katolickiego tygodnika z wypowiedzią biskupa, który „swoim” księżom zagroził wywaleniem z roboty i z cechu w ogóle za udział w demonstracjach przeciwko wpychaniu Polaków w dobrostan serca wobec przychodźców. Krótko pisząc – księża to „pasterze” a więc traktują (i nawet tak brzmi oficjalna nazwa) poddanych swej opiece ludzi jak owieczki. A pasterz jak to pasterz: jeden dba o to by trzodzie przyrastało (wiernym: wiary, serca i rozumu) a inny baca martwi się o to czy owieczki strzyc na jeża czy do gołej skóry, czy brzytwą czy elektriczką i czy przy muzyczce czy też w ciszy nie niepokojonych wiatrem hal…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.