Śpiew za oknem. Czy to radio, czy ktoś włączył nagranie. Trudno powiedzieć, skąd dochodzi, jakby z przeciwka, ale tam w oknach pusto, nikt nie mieszka. Teraz słychać trochę głośniej. Z wysokości piątego piętra szczyty iglaków przesłaniają wąską, osiedlową uliczkę. Wyłania się kobieta w czerni, z laską i zawiniątkiem na plecach. Dziś jest niedziela; o dziewiątej rano – kobieta śpiewa, przystając pod klatkami schodowymi. Przechodzień nie ogląda się na nią, ale i nie stroni, jakoś nikt do niej nie podchodzi. Lecz ta uwijająca się melodia, wprawnie i bardzo dźwięcznie śpiewana, brzmi jeszcze długo po odejściu kobiety.
Monthly Archives: Lipiec 2010
Z Rumunii cd
Kilka zdjęć znów. Po kliknięciu – otwierają się w większym rozmiarze. Nie żeby zabrzmiało to jak usprawiedliwienie, ale nie szukam kadrów, nie myślę. Idę po prostu z rodziną, popycham wózek z moim dwuletnim synem, i czasem, kiedy coś drgnie w środku – robię zdjęcie. Powtarzam się, ale… jaka to przyjemność – nie musieć robić niczego co wynika z planu, szczególnego myślenia, obowiązku.
Coś z Rumunii
Przyjeżdżam tu dość regularnie, choć nieczęsto. Zmiany tutaj zachodzą… Po dłuższym okresie nieobecności – jest ten pierwszy moment, pierwsze wrażenie - fascynacja czymś tam, zdziwienie wobec najprostszych obrazów, które, jeśli się go nie spróbuje jednak zapisać, wyparuje wraz z przyzwyczajeniem.
Fascynujące są różnice w mentalności, tym bardziej, że osadzone jakimś sposobem w podobieństwach, jednak. Obserwować te subtelności, to niesamowite; i zastanawiać się, w czym one tkwią. To jak przepis na zupę, w której składniki są te same, tylko w innych proporcjach. Zaangażowanie, staranność, emocje, solidność, bylejakość, serdeczność – wszystko to samo, tylko w innych natężeniach i inaczej połączone.
Zdjęcie z błyszczącym samochodem, który został zaparkowany o centymetr od ostrej blachy drogowego znaku – to esencja rumuńskiego kierowcy. Wieża w ogrodzie botanicznym, betonowa pozostałość poprzedniego ustroju. Sposób rozwiązania okablowania na osiedlu, wiejski mężczyzna na tle sklepu oklejonego reklamami. Sposób w jaki polityk zaleca samego siebie, a za szklaną bramą paczki z zachodnim piwem. Jedno jest pewne – niebywała mieszanina nowoczesności, która wdziera się w stary, spokojny, odchodzący już rumuński świat.















